Komiks DIE, tom 1: Fantastyczne rozczarowanie – recenzja

Komiks DIE

Komiks DIE powinien przeczytać każdy, kto choć raz miał okazję zagrać w papierowe RPG. Mało tego: jeśli ta forma rozrywki jest Ci obca, najpewniej nie doświadczysz w pełni zajebistości tej publikacji.

Nigdy nie zapomnę emocji związanych z modleniem się o dobry wynik rzutu K20, gdy życie nie tylko mojego bohatera, ale całej drużyny wisiało na włosku. Wielokrotnie zastanawiałem się, jak by to fajnie było móc przenieść się do fantastycznego świata, gdzie wraz z kumplami stawialiśmy czoła smokom, demonom i innemu ścierwu. Komiks DIE to opowieść o grupce przyjaciół, która ma okazję przekonać się, że lepiej, aby niektóre marzenia się nie spełniały…

Komiks DIE – dobry scenariusz na kampanię

Komiks DIE

Odpowiedzialny za scenariusz Kieron Gillen (Young Avengers, Star Wars) napisał historię, którą śmiało można wykorzystać do poprowadzenia emocjonującej kampanii. Oto szóstka nastolatków rozpoczyna grę, która dosłownie ich pochłania. Ash, Angela, Chuck, Matthew, Isabelle i Solomon znikają na dwa lata. Dosłownie. Pięcioro z nich nagle pojawia się w nocy na środku drogi. Nikt nie jest w stanie dowiedzieć się gdzie byli i co się z nimi działo. 25 lat później spełnia się to, czego w głębi duszy obawiali się najbardziej – wracają do mrocznego Świata Kości, który ćwierć wieku wcześniej zniszczył ich życia.

Brytyjczyk napisał dobry scenariusz, przy czym – powtórzę się – spodoba się on zapewne przede wszystkim miłośnikom RPG. Wszystko przez to, że historia jest przesiąknięta nawiązaniami do najbardziej znanych systemów. Są więc krasnoludy, elfy, smok, magiczne miasto, a w nim – a jakże – gospoda. I jeszcze wredny Mistrz Gry, zmieniający zasady w trakcie gry. O ile ja dosłownie zanurzyłem się w niezwykłym świecie Kości, tak moja żona, gdy opowiadałem jej z wypiekami na twarzy jak zajebisty jest komiks DIE, nie mogła pojąć jego fenomenu. Musisz jednak wiedzieć, że tak jak w dobrej kampanii, tak i tutaj będziesz miał okazję do zbierania szczęki z ziemi (końcówka miażdży). Do tego dochodzi fantasy, horror, a nawet odrobina romansu.

Świetnie wypadają też sami bohaterowie. Niby mamy do czynienia z w miarę standardową drużyną (wojownik, mag, łotrzyk, itd.), ale każda z postaci przełamuje doskonale znane archetypy.

Zakochasz się w świecie Kości

Za rysunki odpowiedzialna jest Stephanie Hans (Batwoman), której kreska zwyczajnie zachwyca. Smok w jej wykonaniu najpierw mnie zeżarł, potem na szybko przeżuł, a potem wypluł wraz z kula ognia. Właściwie każda strona, a nawet pojedyncze kadry to małe dzieła sztuki, które śmiało można by powiesić na ścianie. Artystka w ciekawy sposób podzieliła styl swoich prac, w zależności od tego, czy mamy do czynienia z aktualnymi wydarzeniami, czy też retrospekcjami, dzięki którym łatwiej zrozumieć o co chodzi w całej historii. Bardzo dobrze, że Hans zadbała o odpowiednią kompozycję, dzięki czemu komiks DIE czyta się gładko, bez domyślania się co jest najważniejsze w danej scenie. Zdecydowana większość plansz utrzymano w podobnej kolorystyce i tonacji, co jednak w żaden sposób nie szkodzi publikacji. Bardzo dobrze wypada połączenie klasycznego fantasy (magia i miecz) z nowoczesnością (mechaniczny smok).

Komiks DIE to fantastyczne doznanie

Wydawnictwo Non Stop Comics, którego nakładem ukazał się komiks DIE, dostarczyło wysokiej jakości. Gruby, kredowy papier sprawia, że obcowanie z rzeczoną publikacją to prawdziwa przyjemność. Jedyne, do czego mam niewielkie zastrzeżenia to okładka straszliwie zbierająca odciski palców. Po skończonej lekturze zeszytowi daleko było do pierwotnego wyglądu.

Podtytuł pierwszego tomu jest absolutną przeciwnością jego zawartości. Komiks DIE polecam przede wszystkim miłośnikom papierowych RPG-ów, ale jestem przekonany, że fani dobrze opowiedzianych i pięknie zilustrowanych historii również będą zadowoleni. Czekam na kontynuację!

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*