Komiks Noc świętego Bartłomieja – recenzja

Komiks Noc świętego Bartłomieja recenzja

Niesławna Noc świętego Bartłomieja, w trakcie której katolicy dokonali rzezi na hugenotach, zapisała się na kartach historii krwawymi literami. Wydarzenie to posłużyło trójce francuskich autorów za tło do stworzenia trzech tomów komiksu, wydanych w Polsce w jednym zeszycie nakładem Elemental.

Komiks Noc świętego Bartłomieja początkowo wydawał mi się ciekawym sposobem na podanie historii. Tu warto zaznaczyć, że aby w pełni móc cieszyć się fabułą, wypadałoby sięgnąć do podręczników historii, ponieważ autorzy podają całość w bardzo uproszczonej formie. Muszę przyznać, że w połowie zeszytu poczułem się nieco zagubiony, co zaowocowało odrobieniem lekcji i zgłębieniem tematu za pomocą kilku opracowań. Gdy się to zrobi, wychodzi największa słabość rzeczonej publikacji: komiks Noc świętego Bartłomieja pokazuje biednych protestantów zarzynanych przez opętanych rządzą mordu katolików, wywołując tym samym niechęć wobec tych drugich (ostatnio to dość modny trend w popkulturze). Kłopot w tym, że problem jest znacznie bardziej skomplikowany, dlatego bardzo mocno polecam poznanie jego genezy. Dlatego też nie mogę dzieła Francuzów z czystym sumieniem polecić jako podręcznika, który mógłby posłużyć do edukacji np. nastolatków. Efekt mógłby być bowiem odwrotny do zamierzonego. Przed lekturą samego komiksu warto zerknąć na posłowie, które napisał Olivier Poncet. Sporo się z niego dowiesz.

Wróćmy jednak do samej fabuły. Głównym bohaterem jest Eliasz de Sauveterre, który na długo przed 23 sierpnia 1572 zostaje rozdzielony ze swoim młodszym rodzeństwem. Dwójka dzieci trafia w ręce papistów, co tylko pogłębia jego rozpacz po stracie. Młodzieniec postanawia jednak odnaleźć siostrę i brata, opuszczając rodzinny dom. Po kilkunastu latach, nieco przez przypadek, odnajduje porwaną dwójkę. Historia rozłamu religijnego stanowi bardzo barwne tło dla opowieści o rodzinnym dramacie. Autorzy w umiejętny sposób przeplatają fakty z fikcją, podając wszystko w bardzo przystępny sposób.

Komiks noc świętego Bartłomieja

Wiemy już, że odpowiedzialni za scenariusz Pierre Boisserie (dialogi) i Éric Stalner, choć odrobili lekcje, nie podali swojej wiedzy w umiejętny sposób, zapominając nieco o obiektywnym spojrzeniu na sprawę. Jak natomiast wypadają same rysunki? Całość zilustrował Stalner i tu należą mu się słowa uznania. Jego kreska od razu przypadła mi do gustu, przede wszystkim za sprawą pięknych krajobrazów oraz architektury. Autor nie ma też problemów z ludzką anatomią, nierzadko pokazując wszystko co tylko się da. Na szczęście rysownik nie bał się również brutalności, co w przypadku podejmowanego tematu jest bardzo istotne.

Wydawnictwo Elemental dostarczyło produkt dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Twarda oprawa oraz wysokiej jakości papier sprawiają, że obcowanie z ich publikacją jest przyjemnością.

Czy warto zatem sięgnąć po komiks Noc świętego Bartłomieja? Zdecydowanie tak, aczkolwiek należy brać poprawkę na stronnicze podanie faktów. Jest to o tyle istotna sprawa, że u niektórych może wywołać niepotrzebne emocje. W ogólnym rozrachunku to udana publikacja, do której być może nawet wrócę (co w przypadku komiksów nie zdarza mi się zbyt często).

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz używać tych tagów HTML i artrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

*