CD Projekt RED

Jak pewnie domyślasz się po tytule newsa, CD Projekt RED otworzył oficjalny sklep internetowy, w którym fani zarówno przygód Geralta, jak i nadchodzącego Cyberpunka znajdą dla siebie wiele atrakcji. Po w pełni europejskich cenach, dodajmy!

Jeśli zatem jesteś geekiem, który nad życie kocha produkcje CDPR – atakuj bez chwili zastanowienia się. Znajdziesz tam kubki, figurki, etui na telefon, bluzy, T-shirty, smycze, torby i wiele innych oficjalnych produktów, których nie nabędziesz w żadnym innym miejscu. Jeśli jednak jesteś ustatkowanym graczem i ojcem, a po naprawdę interesujące tytuły sięgasz dopiero wtedy, kiedy te zaliczą sporą przecenę (bo najpierw mleko, pieluchy i czynsz, a dopiero później skarpetki po 40 PLN) – nie bardzo masz tam czego szukać; temat wówczas potraktuj jedynie jako ciekawostkę.

Popuśćmy wodzę fantazji…

Po kątem technicznym sklep niczym się nie wyróżnia. Brak jest zapiętego na witrynie piksela remarketingowego Facebooka (sprzedaż najpewniej generuje się sama, aczkolwiek takie rozwiązanie jest dzisiaj niejako standardem – przyp.red.), brak jakichkolwiek eventów na koszykach. Oznacza to w praktyce, że klient nie jest przez sklep “śledzony”, co uniemożliwia dostarczania mu contentu reklamowego. Pozostają wprawdzie ciasteczka, ale domykanie sprzedaży w taki sposób jest już dzisiaj lekko passe. Być może to celowe działanie, być może przeoczenie, ale…

…puszczając wodzę fantazji i czysto pragmatycznie patrząc na internetowe biznesy, nieco prawdopodobnym jest test sprzedaży z całkowicie własnej i niezależnej od nikogo platformy. Tak, dobrze myślisz! Valve narzuca sobie ogromną marżę sprzedażową, co siłą rzeczy nikomu nie jest do śmiechu. Mniejszy wydawca zapłaci znacznie mniejsze fee, ale moloch pokroju CD Projekt RED odda Gabe’owi miliony dolarów. Chyba że ma własny sklep internetowy, do portfolio którego najpierw trafią gacie z Geraltem, a z czasem cyfrowa i pudełkowa wersja gry Cyberpunk 2077. Na wyłączność!

Jest wcześnie rano, więc pewnie majaczę po zakrapianym piątku. A może jednak mam trochę racji?

Autor Mateusz Czerwiński

Mateusz jest człowiekiem niebojącym się nowych wyzwań, bez względu na formę, jaką te przyjmują. Propaguje gry wideo gdzie tylko i w jaki sposób może (zarówno na łamach prasy drukowanej, w internecie oraz w telewizji), bowiem uznaje je za krewną sztuki audiowizualnej. Jest jednocześnie ustatkowanym graczem i ojcem kolekcjonującym doświadczenie z różnych dziedzin życia. Kocha gry narracyjne, pamięta czasy NES-a.