Zombie Vikings

Ekipa Zoink! Games, odpowiedzialna za udane Stick It to The Man!, tuż po ukończeniu prac nad przygodami Raya postanowiła stworzyć kolejną oryginalną grę. Tak zrodził się pomysł na zupełnie nowy tytuł – Zombie Vikings. Umarlaki już na starcie miały spore problemy, jednak ostatecznie udało im się przezwyciężyć przeciwności losu.

Dzień po otrzymaniu kodu dostałem od twórców maila z prośbą o wstrzymanie się z recenzowaniem gry, ponieważ okazało się, że Zombie Vikings pełne jest błędów uprzykrzających zabawę w stopniu znacznym. Okazało się, że ilość bugów była tak duża, że momentami produkcja Zoink! stawała się niegrywalna. Otrzymałem jednak informację, że trwają intensywne prace nad stosownymi poprawkami. Dopiero kiedy kilka dni później przyszło ze studia zielone światło, odpaliłem grę ponownie. Na szczęście okazało się, że ekipa developerska stanęła na wysokości zadania, eliminując właściwie wszystkie błędy, które wcześniej wyłapałem.

Loki, bóg oszustwa, podprowadził Odynowi jedyne zdrowe oko, wchodząc tym samym w posiadanie potężnego artefaktu, dzięki któremu ma szansę zawładnąć całym Asgardem. Ponieważ władca Valhalli nie mógł liczyć na pomoc innych bóstw, postanowił wezwać na pomoc czwórkę wikingów, którzy zdążyli już nieco przygnić w swoich grobach. Tym sposobem z martwych powrócili główni bohaterowie – przypominający kałamarnicę Seagurd, gadająca z krukami Odyna Caw-Kaa, wyglądająca jak córka Hulka Gunborg oraz wgryzający się we wszystko Hedgy. Co ciekawe, każdy członek ekscentrycznego kwartetu ma swoją historię, którą będziesz miał okazję poznać w trakcie niebezpiecznej wyprawy po oko boga wojny.

Rozgrywka niemalże w całości sprowadza się do atakowania kolejnych zastępów przeciwników. Na Twojej drodze staną przerośnięte robale, popieprzone koty z dzidami i wielu innych, różnorodnych oponentów. Oczywiście nie zabrakło bossów, którzy tylko czekają na dzielnych wysłanników Odyna. W walce, oprócz standardowych ciosów, możesz wykorzystywać unikalne umiejętności przypisane do każdego z bohaterów oraz specjalne runa, które najpierw trzeba kupić za zdobywane w trakcie przygody monety. Każdy z magicznych symboli daje Ci rozmaite korzyści –  dłuższy pasek zdrowia, mocniejszy atak, etc. Do tego dochodzi możliwość zakupu nowego oręża. Kluczem do przetrwania w walce jest umiejętne łączenie ataków ze zdolnościami. W późniejszych etapach liczebność wrogów znacząco wzrasta, co z kolei sprawia, że momentami ciężko jest się zorientować w sytuacji. Gdy dostaniesz łomot, nadszarpnięte zdrowie możesz zregenerować, jak na zombie przystało, zdobytymi w boju lub znalezionymi w skrzyniach mózgami. Ponieważ Zombie Vikings nie oferuje mocno urozmaiconego gameplayu, zabawa w pojedynkę może dość szybko się znudzić. Dlatego warto do gry zaprosić znajomych lub poszukać kogoś online. Wówczas rozgrywka nabiera rumieńców. Oprócz wspólnego poszukiwania oka Odyna, można walczyć na specjalnie do tego przygotowanych arenach.

Oprawa jest, mówiąc krótko, zajebista. Grafika utrzymana w kreskówkowym stylu, potrafi wręcz oczarować. Lokacje są klimatyczne, a świetnie skomponowana ścieżka dźwiękowa dopełnia obrazu całości. Najmocniejszą stroną produkcji Zoink! są jednak sami bohaterowie. W pokręconej czwórce umarlaków nie sposób się nie zakochać. W trakcie scenek przerywnikowych padają teksty, które z miejsca stały się dla mnie kultowe. Wprawdzie podczas zabawy można zauważyć spadki płynności animacji, postacie czasami blokują się za obiektami, a kamera gubi się jak ślepe dziecko we mgle, ale w ogólnym rozrachunku da się to wszystko przeżyć.

Udało nam się porozmawiać z Mikaelem Forslindem z Zoink! o Zombie Vikings:

Ustatkowany Gracz: Jak zrodził się pomysł na Zombie Vikings?
Mikael Forslind: Pomysł na grę pojawił się zaraz po ukończeniu Stick It to The Man!. Chcieliśmy stworzyć kolejny tytuł w kreskówkowym stylu, ale nie sequel. Gdy pojawiła się szalona idea umarłych wikingów, po prostu siedliśmy do pracy.

UG: Co było największym wyzwaniem w trakcie tworzenia gry?
MF: Cóż, tryb online i ogólna jej budowa. Jest to najbardziej zaawansowana produkcja, jaką do tej pory stworzyliśmy i jednocześnie pierwsza z trybem online. Znajdziesz tu ponad godzinę przerywników, tryb kooperacji dla maksymalnie czterech graczy oraz całą masę innych rzeczy.

UG: Z czego jesteście najbardziej dumni, jeśli chodzi o Zombie Vikings?
MF: Sądzę, że z wykreowanych postaci oraz ich historii. Jeśli grasz ze znajomymi i poznajesz każdego z bohaterów, jak i powody ich śmierci, masz zagwarantowaną świetną zabawę!

Z czystym sumieniem mogę polecić Zombie Vikings każdemu, kto lubi wciągające beat’em upy i ma niewybredne poczucie humoru. Produkcja Zoink! Games, choć nie pozbawiona drobnych niedociągnięć, oferuje kilka godzin doskonałej zabawy, szczególnie gdy do gry zasiądą przynajmniej dwie osoby.

“A zatem, czas już chyba położyć dzieciaki spać, prawda?”.


Świetny humor, bohaterowie, doskonały co-op i oprawa – postrzegając grę przez te składowe, zdecydowanie docenisz Zombie Vikings.

Postaraj się jednak przymknąć oczy na drobne błędy wpływające na rozgrywkę i miej świadomość, że recenzowany tytuł może nudzić przy grze w pojedynkę.

Autor Adam Ginel

Adam to ustatkowany gracz z krwi i kości. Mąż, ojciec, a także wieloletni miłośnik elektronicznej rozrywki w formie wszelakiej. Gry wideo traktuje jako coś znacznie powyżej zwykłego hobby, wynosząc je ponad inne pasje – muzykę i książkę – dostrzegając jednocześnie, jak wiele mają one wspólnego z innymi sferami jego zainteresowań.