Do zobaczenia w piekle

Strefa jest miejscem, które ma tyle obliczy, ilu jest autorów próbujących ją opisać. Jedni mówią o Niej wprost – jak o miejscu katastrofy. Inni z kolei sprawiają, że raz zapuściwszy się na jej teren, dajesz się wciągnąć niczym nieuważny bandos przez anomalię i zostajesz w niej na zawsze. Sławomir Nieściur, kończąc trylogię o przygodach Rypina i Jusupowa, złotymi literami wpisuje się na listę autorów należącą do drugiej z wymienionych grup.

Uniwersum S.T.A.L.K.E.R. ma się w Polsce coraz lepiej. Co ważne – do Fabrycznej Zony dołączają przede wszystkim rodzimi autorzy, rzucając czytelników wprost do Strefy, a następnie pozostawiając ich z walczącymi o przetrwanie stalkerami. Musisz wiedzieć, że jeśli zdecydujesz się na zapuszczenie się w Zonę w wersji Sławka Nieściura, musisz zapoznać się z dwiema poprzednimi powieściami, czyli Wedle zasług oraz Ostatniego zeżrą psy, aby móc odnaleźć się w finale historii dwóch hunterów, którzy zostali wplątani w konkretnie zakręconą intrygę.

Z działa mu, z działa!

Okładka do zobaczenia w piekleAutor w bardzo umiejętny sposób łączy wszystkie elementy charakteryzujące Zonę. W Do zobaczenia w piekle znajdziesz wartką akcję, gdzie wypluwany z luf karabinów ołów złowrogo świszcze w powietrzu, a fruwające wesoło granaty przerabiają na mielone wszystkich dookoła. Starć z dziećmi Zony, mutantami, jest niewiele, jednak czytelnik nie ma uczucia niedosytu. Znalazło się też miejsce na politykę i knowania wysoko postawionych w militarnej hierarchii osobników. Tu warto ponownie odnieść się do poprzednich publikacji, ponieważ chcąc dobrze zrozumieć kto, kogo i za co, niezbędnym jest zapoznanie się z nimi. W Do zobaczenia w piekle nie brakuje też specyficznego humoru, który pasował będzie najpewniej przede wszystkim miłośnikom S.T.A.L.K.E.R.-a.

Bardzo dobrze, że Nieściur poszedł za ciosem i nie wpuścił do swojej historii żadnego macho-gieroja. Nadal masz do czynienia ze zwykłymi ludźmi, którzy odczuwają strach, a czasami niemalże dosłownie srają w gacie z przerażenia. Zona to niebezpieczne miejsce i właśnie takim przedstawia je autor. Jeden fałszywy ruch, zbyt późno wyciągnięta giwera – giniesz. Ponownie możesz liczyć na sugestywne opisy, zarówno samych potyczek, jak i miejsc. Starcia pompują adrenalinę, a z kolei pozostałości po CzAES wywołują poczucie melancholii. Tu warto zaznaczyć, że Do zobaczenia w piekle zdecydowanie nie jest literaturą młodzieżową. Mocny język i bardzo sugestywne opisy sprawiają, że lekturę polecam czytelnikom dojrzałym tak wiekowo, jak i mentalnie.

Do zobaczenia w piekle, skur…syny

Przez Do zobaczenia w piekle przedarłem się niczym bandol spierdalający przed prypeć-kabanem w gęstym lesie. Znaczy się bardzo szybko. Sławek Nieściur stanął na wysokości zadania, serwując bardzo udane zakończenie trylogii. Po zamknięciu książki mój apetyt na jeszcze więcej stalkerskich klimatów jedynie wzrósł. Choć od początku było wiadomo, że przygody Rybina i Jusupowa będą trylogią, postanowiłem zapytać samego autora o to, czy czytelnicy mogą liczyć na kolejną wyprawę w czarującą niczym Jurata o zachodzie słońca Zonę.

Z każdym dniem upływającym od premiery moje stanowcze: „Wychodzę z Zony i już tam nie wrócę” zaczyna brzmieć jakby mniej pewnie. Powiem tak – nie mam w planach powrotu, jednak jeżeli ta sucz po raz kolejny złapie mnie za łeb, nie będę się wyrywał, ani próbował uciec. – Sławomir Nieściur, autor

Tym miłym akcentem kończę i zapraszam do kasy z biletem w jedną stronę. Jeśli bowiem raz zapuścisz się do Strefy, już nigdy z niej nie wyjdziesz. A Sławek Nieściur jest wyjątkowo dobrym przewodnikiem…